wtorek, 5 listopada 2013

"Jak zostałem premierem. Rozmowy pełne Moralnego Niepokoju" Mariusz Cieślik, Robert Górski

Jak się okazuje, szeroko pojęta literatura biograficzna ma w sobie to coś. Nigdy bym się tego po sobie nie spodziewała, ale to jest jeden z moich gatunków.

Jako artystę kabaretowego napędza mnie na scenie poczucie potęgi i pewności siebie, której brakuje mi prywatnie. Widok kilkusetosobowej, a czasami kilkutysięcznej publiczności, która kładzie się ze śmiechu, jak łan zboża, a ty jesteś tego sprawcą, jest niezwykły.


Jak zostałem premierem jest książką w formie wywiadu. Robert Górski rozmawia z Mariuszem Cieślikiem na temat swojego całego swojego życia. Opowiada o swojej przeszłości, drodze do kabaretu, procesie twórczości i wielu, wielu innych kwestiach.
Książkę czyta się bardzo lekko i szybko. Jest ona wzbogacona dodatkowo o wypowiedzi na temat Górskiego, osób z jego otoczenia, teksty kilku skeczy oraz zdjęcia. Z tego co mi wiadomo, do każdego egzemplarzu książki dołączona jest również płyta dvd z nagraniami wybranych skeczy, której niestety nie miałam okazji zobaczyć ze względu na wypożyczenie książki z biblioteki.

Proporcje pomiędzy czasem, który należy poświęcić na gotowanie jedzenia, i czasem, który zajmuje jedzenie jedzenia, wydają się zachwiane.

Powyższy cytat może i nie jest jakoś szalenie ważny, jednak cieszy mnie jak głupi, ponieważ zawsze uważałam, że jeśli mam spędzić w kuchni więcej  niż piętnaście minut na przygotowaniach czegoś, co pochłonę w pięć (no, może dziesięć), to to nie ma sensu. Przynajmniej nie jestem w tym twierdzeniu sama.

W uzasadnieniu podania o zmianę kierunku studiów napisałem, że geologia jest dla mnie zbyt przyziemna.

Wracając do książki: co tu dużo gadać? Jest ona po prostu świetnym źródłem informacji o życiu Górskiego, na przykładzie którego, możemy zauważyć, że droga do spełnienia marzeń wcale nie jest prosta, a życie często podkłada nam kłody pod nogi. Mimo wszystko powinniśmy walczyć o swoje marzenia i o to, aby robić w życiu coś, dzięki czemu nie będziemy z niecierpliwością odliczać godzin do następnego weekendu, ale cieszyć się tym co tu i teraz.

Już w szkole średniej wiedziałem, że nie będzie ze mnie żaden technik, tylko humanista. Kiedy zaczęły się praktyki w wytwórni sprzętu komunikacyjnego na Grochowskiej, gdzie robili części do helikopterów, nabrałem pewności, że nigdy nie pójdę pracować do fabryki. Sam smród chłodziwa doprowadzał mnie do konwulsji. To była doskonała motywacja do nauki.

Polecam tą pozycję, oczywiście, wszystkim fanom Roberta Górskiego, ale także tym wszystkim zwykłym czytelnikom, którzy aktualnie wahają się pomiędzy trudnym wyborem kolejnej lektury, a mają chwilę czasu i trochę chęci, aby spędzić kilka godzin w przyjemnym towarzystwie książki, która na pewno nie będzie stratą czasu.

200 STRON
2,1cm GRUBOŚCI

1 komentarz:

  1. Czasami takie pozycje są warte przeczytania, może się pokuszę jak będę miała więcej wolnego czasu, póki co kolejka książek czeka :P

    OdpowiedzUsuń

„Książki kochają każdego, kto je otwiera, dając mu poczucie bezpieczeństwa i przyjaźni, niczego w zamian nie żądając. Książki nigdy nie odchodzą, nawet wtedy gdy się je źle traktuje.” ("Atramentowe serce" C. Funke)